Pierwszego dnia mojej obecności w Londynie, byłam bardzo przygnębiona, nic mi się nie podobało.Wszystko było sprawką chmur oraz deszczu, który ugasił cały znajdujący się tam blask. Następnego poranka ku mojemu zdziwieniu wyszło słońce. To właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę w jak pięknym i czarującym mieście się znajdowałam. Z budynków zaczęli wychodzić uśmiechnięci ludzie,co sprawiło że stało się jeszcze bardziej kolorowo i przyjemnie. Londyn zaczął żyć! Postanowiłam trochę pozwiedzać! Podziwiając uroki miasta udałam się do Tower Bridge i London Eye. Oczywiście nie mogło się obyć bez Oxford Street, czerwonej budki telefonicznej oraz przejażdżki autobusem! Zaczęłam inaczej spoglądać na to miasto! Zafascynowana zwyczajami tam panującymi, postanowiłam pozwiedzać miasto nocą.Nie rozczarowałam się! Pięknie oświetlony Big Ben, mieniące się światełka na drzewach, nocne 'imprezowe' rejsy po Tamizie.. Ehh to jest widok, na który warto było czekać. Londyn przepiękny, ludzie sympatyczni, jedzenie smaczne, pogoda zmienna, komunikacja rewelacyjna. W wielkim skrócie powiem POLECAM KAŻDEMU!
